Wełna, wierna przyjaciółka człowieka od zarania dziejów - taka na dobre i na złe. Szlachetna i zgrzebna - przez wieki uczestniczyła w we wszystkich wielkich, historycznych momentach i prozie życia codziennego.

Człowiek udomowił owce 9 do 11 tysięcy lat temu i najprawdopodobniej te sympatyczne zwierzaki były wówczas bardziej szorstko-włochate niż mięciutko-wełniane. Dlatego zajęło człowiekowi całkiem sporo czasu, zanim około 6 tysięcy lat temu zaczął z nich wyczesywać wełnę, a potem, jakieś 4 tysiące lat temu, nauczył się wytwarzać wełnianą przędzę i tkać z niej pierwsze wełniane tkaniny. Ale gdy już się tego nauczył, wełna stała się jego wierną przyjaciółką na wieki.

Owce hodowane na wełnę przywędrowały do Europy najprawdopodobniej z Bliskiego Wschodu. W czasach rzymskich wełna wraz z lnem i skórą ubierały całą Europę. O bawełnie z dalekich Indii słyszało wówczas niewielu, a jedwab sprowadzany z Chin Jedwabnym Szlakiem, był towarem niezwykle rzadkim i absolutnie luksusowym.

                                                                       (fot. Pinterest)

Mało kto o tym wie, ale w Średniowieczu to właśnie produkcja wełny stała się głównym motorem rozwoju wielu europejskich krajów. Najwcześniej wełna pojawiła się we Francji na targach w miastach Szampanii i Brie. Handel wełną szybko stawał się bardzo lukratywnym zajęciem i źródłem kapitału, obejmując dzisiejsze Włochy i oczywiście Anglię. Produkcja i handel wełną zostały więc bardzo szybko uregulowane wieloma aktami prawnymi, zabezpieczającymi interesy kupców i państwa. Były nawet takie przepisy, które karały odcięciem dłoni za przemyt wełny z Anglii! Nic dziwnego, skoro to właśnie na opartym na wełnie przemyśle tekstylnym, tuż przed rozkwitem Renesansu, powstawać zaczęły inne intratne biznesy, jak na przykład we Florencji „rodzinne” banki Medyceuszy.

Rewolucja przemysłowa wprowadziła technologię produkcji masowej również do produkcji tkanin wełnianych, jak i do szycia z nich ubiorów. Ostatecznej zmianie uległa także dominacja geograficzna w produkcji wełny - ekonomia skolonizowanej Australii oparła się głównie na hodowli owiec i w 1845 roku to Australia przejęła pozycję światowego lidera, do dziś dostarczając około 25% światowej produkcji.

Niestety człowiek, wraz z przyspieszonym rozwojem technologii w XX wieku, zaczął zdradzać swoją wierną przyjaciółkę na rzecz dużo tańszych włókien syntetycznych. Dziś wełny produkuje się znacznie mniej niż w przeszłości i pomimo spadku jej cen nadal jest wypierana przez tanie syntetyki. Czy słusznie?

                                                                     (fot. Woolmark website)

Naturalne włókno wełny, dzięki swojej łuskowatej, nierównej strukturze, ma wspaniałą właściwość zatrzymywania ciepła i to w dwie strony! My wiemy, że nie ma to jak prawdziwie wełniany płaszcz na mroźną zimę, ale w Afryce Tuaregowie i Beduini noszą wełniane stroje, aby chronić ciało przed przegrzaniem się. Jest to możliwe dzięki lanolinie zawartej w owczych włóknach, która ma właściwości termoregulacyjne, świetnie działające w zakresie temperatur od +20 do -20 stopni, a co ciekawe lanolina ma również właściwości antybakteryjne. Wełna może też zaabsorbować wodę stanowiącą aż 1/3 jej wagi i nie będzie to odczuwalne - nadal pozostanie „sucha”. To wszystko są fantastyczne cechy, które podnoszą komfort noszenia naszych wełnianych ubrań i za które, naszym zdaniem, warto dziś trochę więcej zapłacić. Nie wspominając o wielu szlachetnych wełnianych splotach, które czynią tkaninę wytwornie elegancką w noszeniu. Dziś z przędzy wełnianej powstają zarówno cieniutkie, delikatne tkaniny, doskonałe na lato, jak i te grubsze na chłodne dni. Włókna wełny są niezwykle sprężyste, co sprawia, że tkaniny i dzianiny wełniane nie są podatne na zagniecenia w takim stopniu jak np. bawełna.

Jak więc rozpoznać dobrą wełnę i mieć pewność, że wyprodukowany z niej materiał zachowa swoją klasę, a Ty szyk, elegancję i świetne samopoczucie?

Dziś wełnę pozyskuje się z wielu zwierząt i dlatego różni się ona i wyglądem, i właściwościami, a także ceną.

  (fot. Pinterest)

Cały czas najbardziej popularna i najtańsza jest wełna owcza - choć wiele tu zależy od gatunku owiec, z których jest otrzymywana. W produkcji i handlu obowiązuje zasada, że im cieńsze włókno tym wyższa cena wyrobu gotowego.
 Najlepszą z owczych wełen jest wełna z Merynosów. Jest to najprzyjemniejsza w dotyku wełna owcza, o najcieńszych włóknach i puchowej strukturę - dlatego nie gryzie. Pozyskiwana jest z rasy hiszpańskich merynosów, dziś hodowanych głównie w Australii i Nowej Zelandii. W ubraniach luksusowych jest łączona zazwyczaj z jedwabiem i kaszmirem, zaś w bieliźnie sportowej z poliamidem. Inne znane wełny owcze to: szewiotowa z Anglii (tkaniny mają ostry, suchy chwyt, w odmianie mundurkowej zwane są bostonami) oraz szetlandzka z Wysp Szetlandzkich (tkaniny wysokogatunkowe o miękkim chwycie).
Czasami spotkasz się z określeniem „wełna dziewicza” - oznacza ono wełnę z pierwszej strzyży, która dodatkowo zawiera co najmniej 1/3 wełny z jagniąt. Dzięki temu jest niezwykle miękka i delikatna.

Do grupy zdecydowanie ekskluzywnych wełen zaliczamy tę pozyskiwaną z alpak, lam i wigoni, a także kaszmir, i moher pochodzące od kóz, angorę z królików oraz wełnę wielbłądzią.

                                       (fot. Pinterest)

Z Ameryki Południowej wywodzi się kilka ekskluzywnych rodzajów wełny, które pozyskuje się z milutkich lam, wdzięcznych alpak oraz z delikatnych wigoni. Wełna tych ostatnich była szczególnie ceniona przez Inków i zarezerwowana na szycie tylko królewskich szat. Także dziś wełna pozyskiwana z lam, alpak i wigoni jest towarem luksusowym, produkuje się jej bowiem 400 razy mniej niż wełny owczej. Jest ona bardzo lekka, miękka i delikatna, a jednocześnie bardzo wytrzymała. Co ciekawe nie zawiera substancji, będących najczęstszymi alergenami i nie wymaga użycia chemikaliów do obróbki – dzięki temu jest hipoalergiczna. W porównaniu do wełny owczej ma niską zawartość lanoliny co sprawia, że nie zatrzymuje obecnych w powietrzu zanieczyszczeń, a to bardziej uodparnia ją na zabrudzenia i czyni łatwiejszą w czyszczeniu.

                                                                     (fot. Pinterest)


Kaszmir pozyskiwany z kóz kaszmirskich w rzeczywistości nie jest włóknem wełnianym, ale miękkim, delikatnym włosem - stąd wyjątkowa miękkość i luksusowy dotyk wyrabianych z niego tkanin. Moher pozyskuje się z włosa kozy angorskiej. Dzięki wyjątkowemu połyskowi zwany jest „włóknem diamentowym” i często łączony jest z wełną owczą, dając w efekcie miękkie, luksusowe tkaniny.

                                                                                     (fot. Pinterest)


Angora to z kolei puchata okrywa królika angorskiego, niezwykle cieniutka, delikatna, o jedwabistym dotyku. Jest dużo lżejsza i cieplejsza od wełny owczej, i w większości łączona z nią do produkcji tkanin. Z jednej strony angora uszlachetnia przędzę owczą, a z drugiej dzięki niej nabiera elastyczności, której sama naturalnie nie posiada.

                                                                                       (fot. Pinterest)


Do produkcji tkaniny zwanej wełną wielbłądzią wykorzystuje się włosy pozyskiwane z żyjącego w Azji wielbłąda dwugarbnego (baktarian). Najbardziej miękką i wartościową wełnę uzyskuję się z podszorstka w takcie linienia wielbłądów. Każdy wielbłąd daje około 2.2 kg wełny rocznie. Najczęściej szyje się z uzyskanej z niej tkaniny eleganckie płaszcze, ale także przeznacza się ją na swetry, a nawet na bieliznę.

Dziś popularne jest dodawanie pewnej ilości włókien syntetycznych (poliamidu, poliestru) do przędzy wełnianej, co dodatkowo poprawia wytrzymałość i odporność na gniecenie się wyprodukowanej z nich tkaniny, a pozwala zachować cenne właściwości wełny. Jednak jeśli domieszek syntetycznych jest powyżej 20%, to komfort użytkowania tkaniny spada.

Czasami spotkacie się na ubraniach szytych z wysokiej jakości wełny z logo Woolmark. Używają go producenci tkanin wełnianych zrzeszonych w organizacji Woolmark dla podkreślenia gwarancji wysokiej jakości produkowanego materiału. Na swoich stronach Woolmark prezentuje dużo ciekawych informacji dotyczących wełny, jak na przykład ten krótki film, pokazujący cały proces produkcji - od owieczki do tkaniny:  http://www.woolmark.com/about-the-fibre

(fot. Woolmark website)

Na metkach warto także zwrócić uwagę na instrukcję prania wełny – dzianiny (swetry, szaliki, czapki) zazwyczaj można prać ręcznie w temperaturach do 40 stopni C, natomiast tkaniny (garnitury, płaszcze, kurtki, spodnie) zazwyczaj trzeba prać wyłącznie na sucho (np. w pralni chemicznej) - inaczej może nas spotkać niespodzianka znacznego zredukowania rozmiaru ubrania, co następuję w efekcie filcowania się wełny, ale to już inna historia i inne zastosowanie wełny - no chyba, że jesteście zainteresowani drugim życiem swojego żakietu we wcieleniu eleganckiego kapelusza :).

Zdecydowanie warto powrócić do noszenia wełny - dla jej klasy w wyglądzie i naturalne dobrych dla nas właściwości. Za doskonałą jakość warto zapłacić więcej, ponieważ zostanie z nami na długo w doskonałym stanie. Sprawdzajcie więc uważnie skład surowcowy kupowanych ubrań - naprawdę warto wiedzieć, co się nosi :)

W najnowszej wiosenno-letniej kolekcji Manor of Elegance naturalnie mamy dla Was również propozycję z na bazie eleganckiej wełny. To sweterek Cannes. Jest uszyty z cieniutkiej, delikatnej dzianiny wełnianej, dzięki czemu bardzo miękko układa się na figurze. Głęboki dekolt w kształcie V i rękawki o długości 3/4 nadają mu wyjątkowej lekkości, a zapięcie na eleganckie, malutkie guziczki tworzy delikatną, pionową linię dodatkowo wyszczuplającą górę sylwetki. Tworzy znakomite stylizacje z wieloma fasonami spódnic i spodni. My szczególnie polecamy Wam zestawić go z nowoczesnym zestawem szortów i spódniczki w jednym. Tak dobraliśmy ich kolory, aby świetnie wyglądały z błękitnym, granatowym lub beżowym kolorem sweterka.