Sam środek lata. I znowu zrobiło się piekielnie gorąco. Zapewne bardzo cieszy to zwolenników Afryki sub-saharyjskiej (do których i ja się zaliczam :) i znakomitą większość urlopowiczów. Głośno posapują zaś Ci, którzy wolą, aby umiarkowany klimat Polski takim zdecydowanie pozostał.



Wszyscy zaś się zastanawiają, z czego tu jeszcze można się rozebrać, aby przetrwać tak wysokie temperatury. A tu trzeba zastosować podejście zupełnie odwrotne i… wiedzieć w co się ubrać! A ten kto wie - sięgnie po len! Tak, po len właśnie. Nie, nie po obrus babci, choć pewnie dziś to może być pierwsze skojarzenie wśród większości naszego nowoczesnego społeczeństwa :)

Lniana tkanina zdecydowanie zasługuje na wyciągniecie jej z lamusa, na ponowne wielkie odkrycie i ponowne wielkie szycie z niej wszelakiej naszej odzieży. Szczególnie letniej - bo gdy w pełnym słońcu zaczyna brakować słupka rtęci na termometrze, to nie ma nic lepszego niż lniana sukienka czy koszula. Dlaczego? Ponieważ komfort jaki len zapewnia naszemu ciału praktycznie równa się brakowi jakiegokolwiek okrycia! Jak to możliwe zapytacie? A dzięki jego naturalnym właściwościom. Lniana tkanina, niezależnie od tego, czy tkana jest z grubej czy cienkiej przędzy, ma strukturę sita - dzięki temu jest bardzo przewiewna. Jednocześnie jest bardzo higroskopijna - może wchłonąć 25% wody i nie sprawia przy tym wrażenia wilgotnej, a jednocześnie dzięki temu doskonale odprowadza wilgoć z powierzchni ciała, a to idealnie sprzyja naturalnej termoregulacji naszego organizmu. No i jest przyjemnie chłodna w dotyku nawet w największy upał. 





Poza tym lniana tkanina ma wiele innych zalet:


- jest bardzo trwała, co powinni docenić wszyscy mądrze wydający, również na ubrania, swoje pieniądze. Dobrze zadbane lniane ubranie będzie dobrze służyć przez wiele lat, ponieważ len jest tkaniną dużo bardziej wytrzymałą od innych naturalnych tanin
- nie płowieje, nie mechaci się i nie deformuje się tak łatwo, jak np. bawełna
- jest bardzo łatwa w pielęgnacji - uwielbia wodę i nie boi się wysokich temperatur. Ma również ciekawą, niepowtarzalną cechę: każde pranie sprawia, że len (czysty i prawdziwy - ale o tym potem) lepiej wygląda, staje się bardziej miękki i jednocześnie mocniejszy

- jest hypoalergiczna i antybakteryjna, a to znaczy, że nie podrażnia skóry i nie uczula - czyli jest idealny i dla delikatnej pupci niemowlaka i dla wrażliwego alergika
- nie elektryzuje się, czyli nie raczy nas nieprzyjemnymi ładunkami elektrycznymi… latem wystarczą burze :)

- genialnie się gniecie -  żadna inna tkanina nie wygląda tak naturalnie jak pognieciony len z niejednorodną supełkową fakturą. Żadna inna też nie wypada tak szlachetnie w połączeniu i ze swobodnymi, i z eleganckimi fasonami ubrań. Prawdziwi koneserzy i znawcy elegancji z przyjemnością korzystają z tego naturalnego piękna lnu. Powinni go też docenić wszyscy Ci, którzy uważają prasowanie za mało twórcze zajęcie. Cóż, taki to jest już ten pognieciony urok lnu - albo go się naprawdę lubi i nie zamartwia zagnieceniami, albo trzeba sobie ten stres odpuścić….



Len - co wielu może zaskoczyć - jest dużo droższy od innych tkanin. Ubrania szyte ze 100% lnu nie są w związku z tym tanie. Jeśli lniana sukienka kosztuje 100 - 150 zł to sprawdźcie dobrze, ile ma ona tak naprawdę wspólnego z prawdziwym lnem. Niestety wielu tanich producentów i sieciówki sprzedają ubrania "lniane", które często są szyte z  taniego chińskiego lnu, i który z prawdziwym lnem ma niewiele wspólnego. Są to zazwyczaj surówki bawełniane, tkaniny wiskozowe lub poliestrowe, które do złudzenia przypominają len. Uważajcie więc bardzo i czytajcie metki, aby na upały nie zapakować się zupełnie nieświadomie w poliester zgrabnie udający len. Może to być komfort dla portfela, ale na pewno nie dla Was.

Ale len to nie tylko tkanina. Len to po prostu najdzielniejsza roślinka na świecie, która daje nam z siebie absolutnie wszystko - o czym pewnie mało kto wie.

To przede wszystkim w 100% roślina użytkowa. 100% oznacza, że każda z jej części jest wykorzystywana, a jedyny odpad poprodukcyjny to drobny pył. I tak:

- z części środkowej łodygi uzyskuje się włókno długie do produkcji wysokogatunkowych przędz, z których tkane są pierwszorzędne tkaniny lniane

- z części wierzchołkowej i korzeniowej uzyskuje się włókno krótkie do produkcji przędz zgrzebnych

- z nasion wytwarza się zarówno olej jadalny i przemysłowy, są też spożywane jako siemię lniane, zawierające całe bogactwo zdrowych składników

- z paździerzy, powstających w procesie pozyskiwania włókien, produkuje się płyty paździerzowe

- z odpadów roszarniczych (krótkie włókna z przyklejonymi paździerzami) produkuje się wysokiej jakości papier

- z wytłoków po produkcji oleju z nasion, jak również z torebek nasiennych powstają pasze

Jest przy tym wszystkim w pełni biodegradowalny. Mało tego - swoim delikatnym urokiem długich łodyg i błękitnych kwiatuszków - pięknie cieszy oko. Uprawiany w charakterze ogrodowej roślinki ozdobnej świetnie sprawdza się z naturalistycznych kompozycjach.



Len to jest też roślinka, która dzielnie towarzyszy człowiekowi już tysiące lat. Jest wiele starszy od bawełny i „wiekiem" może równać się chyba jedynie wełnie. Początkowo wykorzystywano go do produkcji dratew, którymi zszywano skóry, natomiast pierwsze tkaniny pojawiły się ok. VIII w. p.n.e. Już starożytni praprzodkowie Egipcjan znali technikę wyrobu tkanin na męskie przepaski i damskie suknie. Posługiwano się wówczas bardzo prymitywnymi krosnami, a mimo to tkano tkaniny tak cienkie i delikatne, jak dziś w nowoczesnych fabrykach. Początkowo była to produkcja rodzima i rzemieślnicza, jednak z czasem rozwinął się prawdziwy przemysł na skalę krajową. Ostatecznie faraonowie objęli len monopolem wydając licencję rzemieślnikom, którzy mieli prawo produkować tylko dla państwa sprzedając towar tanio, ale za to pracując u siebie. Starożytni Egipcjanie za pośrednictwem Fenicjan i Kartagińczyków eksportowali wszystkie towary wyrabiane z lnianych tkanin, jak również surowce, przędziwo i nici. Kanał łączący Nil z Morzem Czerwonym umożliwiał statkom z Tyru przewożenie surowego lnu, przędzy i tkanin aż do Indii, a z stamtąd do Chin.



Przez ostatnie stulecia len głównie był podstawowym materiałem przemysłowym i użytkowym. Szyto z niego worki na płody rolne i artykuły sypkie, obrusy, pościel. Bardzo popularne były również lniane ubrania robocze dla najniższych klas społecznych. Stąd do lnu na bardzo długo przylgnęła łatka „tkaniny dla ubogich” i skutecznie blokowała zainteresowanie lnem w przemyśle odzieżowym aż do połowy XX wieku. Z lnem wygrywał jedwab, wełna i bawełna.



Całe szczęście dziś to się zmieniło i len coraz śmielej powraca na wybiegi i do eleganckich kolekcji letnich. Obecnie najbardziej cenione na świecie lny to: włoski, irlandzki i polski. Polska ma duże tradycje jeśli chodzi o produkcję lnu i jest on ciągle bardzo ceniony na całym świecie i faktycznie należy do najlepszych. Niestety produkcja polskiego lnu dramatycznie spadła. Jeszcze 50 lat temu działało w naszym kraju kilkanaście dużych fabryk specjalizujących się w produkcji tkanin lnianych, dziś zostały tylko dwie w Żyrardowie i w Mysłakowicach!

W naszych czasach, które w pogoni za tanią okazją zdają się o wysokiej jakości zapominać, produkcję taniego lnu - który najczęściej lnem nie jest - na potrzeby sieciówek zdominowali w całości Chińczycy. Ekskluzywne tkaniny lniane dla drogich marek są dziś domeną fabryk włoskich. Marki, które szyją ze szlachetnego, prawdziwego lnu często oznaczają to dziś na metkach: „pure linen”, „premium linen”, „irish linen”, „italy linen”. Szukajcie tych oznaczeń, dopytujcie sprzedawców o skład i… kierujcie się wyższą ceną. Inwestycja w prawdziwy len odpłaci się Wam z porządną nawiązką - wieloletnią trwałością ubrania i genialnym komfortem noszenia, nawet w niemożliwe do wytrzymania upały :)

Na koniec jeszcze kilka słów o tym, jak nosić len. Ze względu na jego charakterystyczny splot, który tworzy wyraźną, drobną krateczkę, lepiej nie łączyć kilku różnych ubrań lnianych ze sobą w jednej stylizacji. Oczywiście w przypadku letniej sukienki zazwyczaj nie ma takiego problemu, ale zakładając spodnie, czy koszulę z lnu lepiej zestawić go z gładką fakturą jedwabiu. Bardzo ciekawym urozmaiceniem będzie też cieniutka wełna (o jej zaletach na lato też możecie przeczytać na blogu) lub bawełna.


W letniej kolekcji Manor of Elegance znajdziecie jeszcze do końca sierpnia, w posezonowej sprzedaży, świetny włoski len.
Cieniutki jak mgiełka w uroczym, złotym kolorze, z którego uszyta jest bardzo seksowna sukienka - tunika oraz nie zapinany, leciutki płaszczyk z kapturem.
Z lnu kreszowanego w dynamiczny błękitno - biały deseń znajdziecie płaszczyk, sukienkę i bluzeczkę - eleganckie fasony w nowoczesnej, absolutnie wygodnej formie oversize.
Wybierajcie i zamawiajcie - zdążymy z przesyłką jeszcze przed zapowiadanymi, największymi upałami! Wygląda na to, że lato dopiero się rozkręca :)

wykorzystane zdjęcia: Pinterest, Manor of Elegance