Mała czarna - dwa mocno elektryzujące słowa, a kryje się za nimi taka prosta sukienka. Ale to jest sukienka, która nie wychodzi z mody od prawie 90-u lat! Sukienka, która jest niesłąbnąco kochana i doceniana przez wszystkie eleganckie kobiety na całym świecie, i na stałe weszła do bazy damskiej garderoby, stając się jej żelaznym „must have”. Sukienka, która sama stała się kobietą…

Dlaczego? Bo to już nie jest sukienka - właściwie od początku swoich narodzin mała czarna jest ideą i legendą w jednym!

Jest ideą, wokół której można stworzyć własny wygląd i dopasować ją do własnych potrzeb. Zawsze jest szykowna, bezpretensjonalna, tajemnicza i prowokująca. Jedynym wysiłkiem, jakim musisz włożyć w swoją małą czarną jest dobranie odpowiedniego dla Twojej figury fasonu. Poza tym nie musisz robić już właściwie nic - jej prostota sprawia, że zawsze wyglądasz w niej stylowo, a wyrafinowanie gwarantuje absolutną elegancję. W tej sukience widać Ciebie - Twoje włosy, oczy, biżuterię i przede wszystkim Twoją osobowość. Jest idealnym, neutralnym tłem dla pięknej i niezależnej kobiety, jaką jesteś - i to właśnie jest tajemnica nieprzemijającej popularności małej czarnej.

                                                                              Małe czarne pierwsze sukienki

Legenda jej powstania sięga Mademoiselle Coco, ale nie jest prawdą, że to Chanel wymyśliła małą czarną! Wymyśliły ją sporo wcześniej same kobiety - w odpowiedzi na rosnącą intensywność stylu życia i pojawiającą się potrzebę ubrań nadal bardzo stylowych, ale jednocześnie wszechstronnych, wygodnych i praktycznych. Geniusz Coco sprawił, że dostrzegła ona ten trend, zanim jeszcze dobrze się upowszechnił i kiedy w roku 1926 przedstawiła swój pierwszy model petite robe noir, gwałtownie przyspieszyła postępującą rewolucję kulturalną i estetyczną. Nie tylko dlatego, że na stałe wprowadziła do kobiecego świata kolor czarny, do tej pory zarezerwowany dla żałobników, zakonnic i pokojówek, ale przede wszystkim dlatego, że dała kobietom sukienkę, w której z całą swoją siłą i pewnością siebie mogły stawić czoła dynamicznie zmieniającemu się światu.

Pierwsza mała czarna Chanel wykonana była z jedwabnej krepy, sięgała do połowy łydki, miała długie rękawy i okrągły dekolt pod szyją. Jedynymi jej zdobieniami były ukośne linie w nieco mniej czarnym kolorze - żadnych guzików, haftów i innych wątpliwych ozdób, których Coco wprost nie znosiła! Sznur pereł i mały kapelusik cloche zostały oficjalnie dopuszczone jako jedyne do dopełnienia tej mega rewolucyjnej, jak na tamte czasy, stylizacji. Uwielbiam Coco za tą sukienkę i jej własny, ironiczny komentarz do swojej kreacji: „Kobiety źle się ubierały, więc zrobiłam im psikusa swoją małą czarną, aby poprawić ich styl”. Czasami mam wrażenie, że jest on nadal bardzo aktualny….            
            
                                                                                                          Mała czarna Chanel 1926

Wracając jednak do tematu… Vouge America natychmiast ogłosił małą czarną sukienkę Coco „Fordem w wersji Chanel”, robiąc aluzję do popularności i dostępności masowo produkowanego w tamtych czasach, rewolucyjnego samochodu - modelu T, który Henry Ford pozwolił malować na każdy kolor, pod warunkiem, że był on czarny… ale to zupełnie inna, równie fascynująca historia :)
Te wydrukowane wówczas przez Vouge słowa stały się wyrocznią: „Oto wielka szansa dla wszystkich dziewcząt i pań o niewielkim budżecie, by zaopatrzyć się w jedną sukienkę na cały sezon, a nawet cały rok i być dobrze ubraną. To sukienka, którą będzie nosił cały świat”. Oczywiście od razu, jak to zwykle bywa w takich przypadkach, pojawili się oburzeni krytycy mówiący o „modzie dla drobnych, niedożywionych telefonistek” (hi, hi, ludzie nigdy się nie zmienią:), lecz mała czarna już po prostu była!

    Edith Piaf  

Marylin Monroe       Marylin Monroe 2

Była i przez kolejne dziesięciolecia ulegała kolejnym transformacjom dzięki wyobraźni wielu wybitnych projektantów i przede wszystkim niesamowitym kobietom, które ją nosiły.
W latach 30. LBD (Little Black Dress) rysunkowej postaci Betty Boop była niezwykle prowokująca odsłaniając w całości podwiązki; noszona przez Edith Piaf stała się samą Edith - uosobieniem miłości, pasji i smutku, aby następnie w projekcie Christiana Diora i na ciele Marylin Monroe epatować niezwykłą, seksowną kobiecością.

Audrey Hepburn Śniadanie u Tiffan'ego

Jednak to dopiero jeden film i pewna wyjątkowa, cudowna (i moja ulubiona:) aktorka sprawiły, że mała czarna zrobiła prawdziwą, światową furorę i z początkiem lat 60. na stałe weszła do kanonu mody. Hubert de Givenchy zaprojektował do tego filmu dwie czarne sukienki. Co z tego, że pierwsza z nich, z technicznego punktu widzenia, to długa suknia koktajlowa? Nikt i nic nie oparł się Audrey Hepburn już w pierwszej scenie filmu, kiedy to ubrana w długą, bardzo wąską, czarną sukienkę bez rękawów, dopełnioną długimi, czarnymi rękawiczkami, kaskadą pereł spływającą z głęboko wydekoltowanych pleców, diamentową tiarą w wysoko upiętych włosach i w dużych, czarnych okularach, zatrzymuje się nad ranem przed wystawą słynnego sklepu jubilerskiego.

Audrey Hepburn LBD 

Prawdziwa mała czarna pojawia się w „Śniadaniu u Tiffany’ego” nieco później i jest już „przepisowo” mała: ołówkowa, długości do kolana, wykończona u dołu uroczymi, postrzępionymi frędzlami, podkreślona równie eleganckim kapeluszem z szerokim rondem.

                     Mała czarna lata 60.

Wpływ tego filmu na zbiorową - podejrzewam, że nie tylko kobiecą - wyobraźnię był tak wielki, że w badaniu opublikowanym przez brytyjskie „Daily Mail” w 2007 roku mała czarna sukienka ołówkowa została uznana za najważniejszy ubiór w historii mody, wyprzedzając dżinsy i biustonosz Wonderbra!

I wszystko wskazuje na to, że tak już zostanie:)

Christian Dior tak skomentował odwieczną fascynację tą kultową sukienką: „Małą czarną można włożyć zawsze. Można ją nosić w każdym wieku. Można ją założyć niemal na każdą okazję. Mała czarna jest nieodzownym elementem damskiej garderoby.”

                          Mała czarna sukienka

Alexander McQueen dostrzegł w małej czarnej coś zdecydowanie bardziej ważnego niż jej wszechstronna praktyczność i uniwersalna elegancja - dostrzegł w niej „uosobienie kobiecej siły: surowej, prawdziwej i treściwej”. Tak, jak już to napisałam na początku - to jest prawdziwa siła i tajemnica małej czarnej - piękna i niezależna kobieta, jaką jesteś Ty :)

I tego zawsze się trzymajmy nosząc nasze małe czarne!

Celebrities in LBD


Małe czarne w kolekcji Manor of Elegance:

                                                          
MOFELBD 1        MOFE LBD 2

Pierwsza to wyjątkowa sukienka, bo składająca się z kompletu prostej, dopasowanej do ciała sukienki bez rękawów oraz rozkloszowanego, miękko układającego się wokół ramion bolerka. Tylko w tej sukience rozpoczniesz wieczór jako posągowa bogini i jeśli tylko zechcesz, zaskoczysz wszystkich swoją metamorfozą pojawiając się później w klasycznie ołówkowej, bardzo zmysłowej, małej czarnej, ozdobionej na przykład tylko sznurem długich, mlecznobiałych pereł.

Druga sukienka ma bardzo kobiecy i jednocześnie nieco romantyczny fason. Dzięki podwyższonej talii połączonej z długością lekko poza kolano doskonale optycznie wydłuża nogi. Dyskretna kokarda dekorująca pasek pod biustem powtarza modne zestawienie czerni z odrobiną ecru, użyte w kompozycji kolorystycznej sukienki. Ten drobny, geometryczny wzór na spódnicy nawiązuje do stylistyki i elegancji lat 60. W zależności od dodatków ta sukienka jest świetna zarówno do biura, jak i na elegancki wieczór. Dla bardzo eleganckich kobiet mamy w naszej kolekcji do kompletu długie, czarne rękawiczki w ten sam geometryczny wzór, które rewelacyjne dopełniają całości stylizacji.